Naturalne początki

Moja przygoda z naturalną pielęgnacją i  kosmetykami  ma swój początek około 20 lat temu.  Byliśmy młodym małżeństwem z trójką dzieci i kupiliśmy za oszczędności i używany samochód, piękny teren na skraju wsi z trzema zagajnikami i starym domkiem. Powstały plany rozbudowy domu i już ekipa zaczęła kopać fundamenty, gdy nagle sprawy mieszkaniowe potoczyły się zupełnie innym torem. Pozostaliśmy w Warszawie.

Minęły lata, dzieci wyfrunęły z gniazda i przyszedł czas na zajęcie się sobą i realizację marzeń. Mąż zaczął „ujarzmiać” nasz kawałek ziemi. Po kilku nocach i dniach spędzonym na wsi, zapragnęliśmy tam zamieszkać. Proste życie, bliskość natury i spokój, który nas otaczał, przypomniał mi o dawnym marzeniu, by robić kosmetyki naturalne.

Zaczęło się od zbierania i suszenia ziół oraz robienia ekstraktów: wodnych i olejowych. Poznawałam nazwy roślin  i  ich właściwości. Robiliśmy z mężem destylacje z parą wodną w celu uzyskiwania olejków eterycznych. Ponieważ jesteśmy chemikami, było to dla nas i moich 2 przyjaciółek wielką przygodą. Po teoretycznym przygotowaniu się z literatury rozpoczęliśmy tworzenie produktów. Zaczęliśmy od mydeł i kremów. Pierwsze próby mydeł naturalnych miały bardzo nietypowe nazwy np. „Mydło świętej Agaty”, mydło „Ochyda” czy „Na ratunek śmietance”…i wiele innych bardziej lub mniej udanych.

A pierwsze kremy oparte na własnych ekstraktach nie były skomplikowanymi formulacjami: olej, ekstrakt z ziół, lanolina i olejek eteryczny. Były to dosyć toporne kosmetyki, jak oceniam z perspektywy kilku lat, ale te początki jakże były piękne i ważne! Do dziś zachowałam pierwsze mydła.

Zaczęłam używać swoich kosmetyków. Po miesiącu okazało się, że mycie mydłem naturalnym zlikwidowało suchość mojej skóry. Już nie musiałam po każdej kąpieli używać balsamów. Również skóra twarzy została mocno „nakarmiona” dobrymi składnikami kremów, o których nałożeniu często już później zapominałam. Nie było po prostu takiej potrzeby.

Mocno zauważalne zmiany kondycji mojej skóry zachęciły mnie do dzielenia się nimi z bliskimi. Rozdawałam kosmetyki, a  w głowie wykluwała się wizja własnej manufaktury. Żeby ją zrealizować, postanowiłam iść na studia kosmetologiczne. Mąż zorientowawszy się, że to nie żarty, podszedł do sprawy po męsku: trzeba budować mydlarnię. Po ukończeniu studiów, który były strzałem w dziesiątkę, bo wybitnie przygotowujące chemika do prowadzenia tego typu przedsięwzięcia, zaczęłam wraz z dorosłymi córkami tworzyć własną markę kosmetyków Hagi Cosmetics.

Małymi krokami ruszyła produkcja. Kosmetyki spodobały się wielu osobom. Pierwszymi klientami byli świadomi i nastawieni na zdrowy styl życia stali bywalcy Bio Bazaru w Warszawie. Następnie osoby szukające polskich wartościowych produktów wystawianych na targach  propagujących zdrową żywność, kosmetyki, czy marki odzieżowe polskich projektantów. Wkrótce dołączyli klienci odwiedzający zorganizowane po raz pierwszy ważne targi kosmetyków naturalnych. Na Ekocudach można było zobaczyć, jak prężnie rozwija się ten rynek. Obecnie badania na świecie dowodzą, że 84% konsumentów wybiera kosmetyki zawierające składniki naturalne, a 68% zwraca uwagę na pochodzenie składników. To pozwala przewidywać dalszy prężny rozwój. Bardzo mnie cieszy fakt, że znalazłam się w odpowiednim momencie i miejscu ze swoimi marzeniami i ich realizacją.

Kiedy słyszę „kosmetyk naturalny” to dopóki nie obejrzę składu na etykiecie, nie mogę być pewna, że taki właśnie jest. Tym bardziej, że do tej pory jeszcze nie ma żadnej ustawy prawnej określającej precyzyjnie definicję naturalnego kosmetyku. Pomocne są definicje  jednostek certyfikujących kosmetyki naturalne i ekologiczne, takie jak Ecocert, BDIH, Soil Association, Natrue lub jednoczący wszystko Cosmos (Cosmetic Organic Standard). Według wymogów tych firm za kosmetyk naturalny uważa się produkt skomponowany z minimum 95% składników pochodzenia naturalnego, uzyskany metodami fizycznymi (np. tłoczenie, ekstrakcja, filtracja, destylacja, suszenie itp.), mikrobiologicznymi lub enzymatycznymi. Dopuszczone są składniki pochodzenia syntetycznego, jeśli ich obecność jest uzasadniona i nie mają odpowiedników naturalnych.

Czy kosmetyk naturalny jest lepszy od konwencjonalnego? Nie ma wątpliwości, że tak.

Po pierwsze naturalne surowce bazowe, którymi są najczęściej oleje roślinne są budową zbliżone do lipidów występujących w naszej skórze. Będą więc efektywniej wykorzystywane.    Wszystkie te surowce, które znajdziemy w produkcie są mieszaninami różnych związków chemicznych w takich proporcjach, których w laboratoriach nie zawsze da się odtworzyć. A to często te proporcje wzmacniają dodatkowo swoje działanie zwane synergizmem.

Ponadto substancje naturalne są bardzo aktywnymi substancjami czynnymi w kosmetyku. I jest ich co najmniej 95%! W kosmetykach konwencjonalnych proporcje są odwrócone, tzn ok. 5% składu stanowią substancje aktywne. Pozostałe to często surowce tworzące bazę tłuszczowo-wodną.    

Kosmetyk naturalny obecnie to nie jest już prosta emulsja olejów z ekstraktami roślinnymi, ale produkt zawierający wciąż na nowo odkrywane i badane surowce. Powstają kompleksy roślinne z ukierunkowanym i udowodnionym silnym działaniem np. przeciwstarzeniowym, detoksykującym, nawilżającym itp. Kosmetyki naturalne pojawiają się już w gabinetach kosmetyki estetycznej, bo pozwalają zastąpić np. toksynę botulinową!

Używanie  naturalnych produktów  znacznie zmniejsza ryzyko wystąpienia alergii kontaktowych, podrażnień i uczuleń. Z wyłączeniem tych osób, które mogą być uczulone na określone alergeny. Kosmetyk naturalny nie zabezpiecza przed alergią w takich przypadkach i trzeba o tym pamiętać.

Jeśli chodzi o termin przydatności, to jest on znacznie krótszy i dzięki temu kosmetyki są świeższe i produkowane w małych partiach. W składzie kosmetyków naturalnych używane są łagodniejsze konserwanty dopuszczone do tego typu produktów.

W naturalnych kosmetykach nie mogą znaleźć się kontrowersyjne produkty, takie jak: silne detergenty,  konserwanty, silikony, synetyczne barwniki i substancje zapachowe. Dzięki temu zwiększa się pewność, że nie podrażnimy skóry.

Moją misją nie jest narzucanie wszystkim, by przeszli na pielęgnację naturalną. Słyszę, czasami od pań „ja nie lubię kosmetyków naturalnych, bo słabo działają” i wolą mieć natychmiastowo odczuwalny efekt, jaki dają np. silikony. Działanie kosmetyków naturalnych to proces przywracania równowagi w skórze i nie jest tak szybko odczuwalny, jak konwencjonalnych preparatów zawierających kilkanaście substacji syntetycznych działających w określonym celu np. natychmiastowego nawilżenia. Jest to  efekt krótkotrwały. By przywrócić zdrową, odżywioną skórę, trzeba włożyć odrobinę wysiłku i oprócz pielęgnacji, należy przyjrzeć się  swojemu sposobowi odżywiania i stylowi życia. Jeśli nie chcemy żyć byle jak, to czas na zmiany zawsze jest dobry. Zachęcam do zadbania o siebie na kilku płaszczyznach, a wiedzą na temat jednej z nich chętnie dzielę się z Państwem.

Select your currency
PLN Złoty polski
EUR Euro